Aby wynagrodzić Wam długą nieobecność na facebookowym fanpage'u, przygotowałam tłumaczenie najnowszego wywiadu z naszym ulubionym wokalistą, przeprowadzonego przed świętami przez rosyjski fanclub Strify'ego. Enjoy! ;)
________________
Nowy Rok w Rosji świętuje się bardziej, niż Święta Bożego Narodzenia. A ty, wolisz celebrować Sylwestra, czy Boże Narodzenie?
Oba święta znacznie się od siebie różnią - Boże Narodzenie to bardzo rodzinne święto, podczas gdy w Sylwestra można poimprezować z przyjaciółmi. W Berlinie co rusz odbywają się jakieś imprezy i presja, aby mieć imprezę roku staje się wtedy spora. Dlatego też w ostatnich latach postanowiłem spędzać Sylwestra mniej hucznie. Święta uwielbiam od dziecka, ale odkąd moja rodzina przestała je obchodzić, trochę się to zmieniło.
Co najbardziej podoba ci się w świętach?
W Niemczech jest wiele różnych rodzajów świątecznych ciasteczek. Jeden z nich, zwany Vanillekipferl, jest słodki, waniliowy i ma kształt półksiężyca. Nie mogę się tego doczekać, ilekroć zbliżają się święta. Fajne jest też to, że mogę ponownie spotkać się z tymi, których w ciągu roku nie widuję zbyt często.
Kultywujesz jakieś tradycje świąteczne lub noworoczne?
W pierwszy dzień świąt zakładam białą bieliznę - najlepiej zupełnie nową. Czyszczę też swoje grzebienie, wymieniam ostrza w maszynkach do golenia etc. Nie spisuję żadnych postanowień noworocznych, bo uważam, że jeśli tylko ci na tym zależy, zawsze jest czas na zmiany - za to biała bielizna i czyste szczotki to dla mnie coś jak tabula rasa - zaczynam ze świeżym umysłem.
Co sprawia ci większą przyjemność: dawanie czy dostawanie prezentów?
Skłamałbym mówiąc, że nie lubię ich otrzymywać - no bo kto nie lubi? Ale święta są tak miłe właśnie dlatego, że można zarówno dostawać, jak i dawać komuś coś od siebie.
Chciałbyś wystąpić jako Święty Mikołaj?
Definitywnie nie. Nigdy nie zobaczycie mnie na scenie w takim stroju, haha.
Oglądałeś kiedyś tradycyjny rosyjski film noworoczny "Szczęśliwego Nowego Roku"? Widziałeś jakikolwiek film tego typu?
Niestety, nigdy o nim nie słyszałem. Znam za to film fantasy "Morozko" (Dziadek Mróz).
Wiesz, co to Snow-Maiden?
Nie, kojarzy mi się to tylko z Królewną Śnieżką.
Jakie plany konkretnie chciałbyś zrealizować w przyszłym roku?
Bardzo chcę wrócić do studia i popracować nad nową muzyką. Właściwie już zacząłem tworzyć nowy materiał, ale efekty, z wyjątkiem jednego utworu Kiss Me, I'm An Alien, nie były zadowalające.
Czego sobie życzysz w 2017?
Jasnego umysłu i otwartego serca.
Nowy Rok już się zaczyna, święta dopiero przed nami (w Rosji Boże Narodzenie przypada na 7 stycznia). Czego chciałbyś życzyć swoim fanom?
Mam nadzieję, że nowy rok zaczął się dla Was dobrze. Oby 2017 był pełen miłości, frajdy i ekscytujących wyzwań. Ale najpierw - miłego świętowania :) Dziękuję za wasze wsparcie, szczególnie wszystkim, którzy przyszli na moje koncerty w 2016.
Wywiad: Jack Strify - Kotikrawr (http://vk.com/kotikrawr)
Tłumaczenie: Natalia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiady. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 stycznia 2017
niedziela, 13 grudnia 2015
Wywiad z KVIR.ru
Specjalne podziękowania: Lisitsa Ai, Alina Afanasyeva, Gennady Nepriznanniy
Miłego czytania! ;)
___________________________
Jack Strify: Bądźcie niesamowici!
Miłego czytania! ;)
___________________________
Jack Strify: Bądźcie niesamowici!
Jack Strify, były wokalista Cinema Bizarre, mówi „KVIR” o
swojej nowej płycie, dlaczego nie warto leczyć depresji marihuaną oraz dlaczego
trzeba kochać zarówno swoje ciało, jak i swoje wady.
Jack Strify był i jest znany dzięki niemieckiej grupie
Cinema Bizarre, która w ciągu kilku lat działalności zrobiła oszałamiającą
karierę, osiągając międzynarodowy sukces. W 2009 zespół pojechał nawet w trasę
po USA z Lady Gagą, jednak z powodu różnicy charakterów rozpadł się u szczytu
swojej kariery w 2010. Jack Strify miał chwilową przerwę i postanowił
eksperymentalnie spróbować swoich sił jako DJ, grając sety w Moskwie, St.
Petersburgu i Mińsku. Wszystkie występy zostały dobrze przyjęte przez fanów.
Później artysta, który nie może żyć bez muzyki i sceny, rusza dalej. W 2013
wydaje mini-album zatytułowany „Glitter + Dirt”, a rok później powraca do
Rosji, gdzie daje swoje pierwsze solowe koncerty. Zrealizowany poprzez
zeszłoroczną kampanię crowdfundingową, długo wyczekiwany album „ILLUSION”,
który pojawił się w sklepach na początku 2015, został przyjęty przez fanów z zachwytem, a DJ-e pracujący przy
utworach stworzyli wspaniałe, taneczne aranżacje. W tym miesiącu zostało wydane
EP z remiksami niektórych piosenek z płyty.
Piszesz teksty, ale
czy także melodie?
Zwykle moje piosenki są pisane jako kolaboracje: producent,
ja i najczęściej inny autor. Teksty i muzyka są pisane w tym samym czasie.
Komponuję więc oba elementy. Nazywa się to „top-lining”, choć wielu ludzi nie zna
tego terminu.
Grasz na jakimś
instrumencie?
Znam kilka akordów na keyboard, ale szczerze mówiąc, nie
jestem utalentowanym instrumentalistą. Tym niemniej nie idzie mi źle, jeśli
chodzi o komputery – mam wystarczające umiejętności, by stworzyć i zedytować
plik.
Jak wybrałeś piosenki
do zremiksowania na EP?
Skontaktowałem się z DJ-ami, których lubię. To im
pozostawiłem decyzję co do tego, które piosenki [z albumu] chcą zremiksować.
Rzecz jasna, powiedziałem im, które osobiście preferuję, ale powiedziałem też,
że jeśli zainspirują się innymi utworami, nie będzie z tym problemu.
Jesteś zadowolony z
efektów?
Oczywiście. Cieszy mnie EP pełne remiksów. To świetna,
kreatywna próba pomiędzy mną a innymi artystami. Chciałbym jednak mieć także
remix „Just An Illusion”. Jak dla mnie, brakuje tu tego, ale być może będę
publikować nowe remiksy od czasu do czasu.
Wyrażasz siebie nie
tylko poprzez muzykę, ale także wizualnie. Czy łatwo ci przekazać swoje pomysły
ludziom, z którymi pracujesz, na przykład gdy tworzysz teledysk?
Bardzo trudno mi ubrać dźwięk i wizję w słowa. Nawet, gdy
ktoś pyta, jak opisałbym swoją muzykę, nigdy nie mogę udzielić odpowiedzi,
która by mnie zadowalała. „Mówię” więc dużo rękami, wydaję dziwne dźwięki,
czasem rysuję różne rzeczy.
Jakie pomysły masz
odłożone „na później”?
To, które pomysły realizuję w tym momencie, a które w
późniejszym czasie, jest zwykle intuicyjne.
Czy ważne jest dla
ciebie, że fani akceptują cię takim, jakim jesteś, czy też najważniejsze jest
to, że podoba im się twoja praca?
Myślę, że to, kim jestem i to, co ludzie widzą/słyszą jest
ze sobą połączone, jednakże gdzieś „pomiędzy” jest wiele metafor i symbolizmu.
A zaakceptowanie kogoś takiego, jakim jest, jest możliwe jedynie, gdy spędziłeś
z tym kimś określoną ilość czasu. A więc moja praca musi mówić sama za siebie.
Jak reagują ludzie,
gdy dowiadują się o twojej orientacji seksualnej?
Tak naprawdę nigdy nie robiłem z tego jakiejś ważnej sprawy.
Myślę, że w naszym społeczeństwie orientacja odgrywa zbyt ważną rolę. Całowałem
dziewczyny, całowałem facetów… Między pociągiem seksualnym a miłosnym jest
spora różnica. W Berlinie ludzie nie reagują zbytnio na twoją orientację. Tam
panuje tolerancja i wolność.
Jak często miewasz
problemy z powodu wyglądu w życiu codziennym? Bądź co bądź, na przykład w Rosji kwestia
wyglądu nie jest postrzegana tak „aktualnie” jak w Niemczech.
Kiedy wychodzę na ulicę, nie każdy wie, co robię i kim
jestem, więc ostatecznie i tak jestem tylko facetem, i jako pierwsze zauważa
się moje długie włosy i androgeniczny wygląd. Od czasu do czasu zdarzają się
dziwne pytania. Obelgi są na szczęście rzadkością. Gdy wychodzę nocą, w klubach
i barach dość często bywa, że ludzie nie wiedzą, czy jestem mężczyzną, czy
kobietą.
Czy istnieje dla
ciebie jakiś standard piękna?
Wielu ludzi wierzy, że są indywiduum. Mogą świetnie wyglądać
i być szczęśliwi, lecz nie zdają sobie sprawy, że to, co mają na sobie, to
uniform. Ci „inni” zawsze mają w sobie pewnego rodzaju blask i piękno, ponieważ
podążają za własnym wyczuciem stylu. To jest dla mnie piękniejsze. Zawsze
przyciąga mnie nietypowe piękno, „niedoskonałości’, androgynia. Czasem tacy
ludzie są bardziej interesujący. Wiem z doświadczenia, że wielu z tych, którzy
dopasowali się do społecznego standardu piękna, często nie ma nic ciekawego do
powiedzenia.
Kiedyś powiedziałeś,
że w szkole miałeś problemy z kolegami, ale wziąłeś się w garść i zacząłeś się
bronić. Co poradziłbyś tym, którzy mierzą się z takimi problemami co dzień?
Kiedy zrozumiesz, że to TWOJE życie i zaczniesz dokonywać
własnych wyborów, zrozumiesz także, że jeśli czujesz się nieszczęśliwy i
zdołowany, od ciebie zależy, czy coś z tym zrobisz. To łatwo powiedzieć, ale
możesz zacząć zmieniać to, znajdując coś, co cię uszczęśliwia. Mogą to być
książki, muzyka, cokolwiek, czym się pasjonujesz. Szukaj tego, co cię
uszczęśliwia, a zdobędziesz pewność siebie. Nikt inny nie przeżyje życia za
ciebie. Pomóc może też rozmowa z kimś o tym, co dzieje się w szkole. Pogadaj z
członkiem rodziny, zaufanym przyjacielem albo zajrzyj do sieci po pomoc.
Czy miałeś kiedyś
depresję? Jeśli tak, jak sobie z nią poradziłeś?
Tak, miałem. Walczę z nią już od dłuższego czasu. To
przychodzi i odchodzi, uderza we mnie nagle, bez konkretnego powodu. Ale ja
zawsze byłem dobry w ukrywaniu smutku, niepokoju i lęków, które miałem razem z
nią. W pewnym momencie nauczyłem się, że najlepiej pomaga mi otworzenie się
przed przyjaciółmi i rozmowa z nimi. Przez jakiś czas pomagała mi marihuana,
czułem się lepiej, ale ostatecznie sprawiała ona, że czułem się też bardziej
zmęczony.
Nie tak dawno temu
pokazałeś się nago, co zszokowało
większość fanów. Wielu przyjęło to negatywnie. Dlaczego zdecydowałeś się to
zrobić?
Zdjęcia zostały zrobione tego lata, na wakacjach w Bawarii.
Polubiłem je, a większość chyba przegapiła podpis pod nimi: „Kochaj swoje
ciało, kochaj swoje wady”. Ludzie zawsze mówią o autentyczności w „cyfrowej
prezencji”, ale ostatecznie wszystko przechodzi przez filtry i publikuje się
jedynie wybrane zdjęcia. Żyjemy w
sztucznym świecie. Gdy jednak robiliśmy te fotografie, był to dla nas tak
prawdziwy moment i tak dobrze się bawiliśmy, że chciałem się tym podzielić i utrzymać
pozytywne postrzeganie własnego ciała. Dwa lata temu nie odważyłbym się
udostępnić czegoś takiego, a teraz to robię. W dodatku uważam, że mam niezły
tyłek!
Ostatnio byłeś w
Schwules Museum. Proszę, opowiedz nam o nim oraz o tym, co ci się tam
spodobało.
To był pierwszy raz, gdy odwiedziłem to muzeum w Berlinie.
Jest tam teraz wystawa o nazwie „Homosexualität_en“, co można przetłumaczyć
jako „Homoseksualność_i”. Pokazuje ona fotografię oraz sztukę w ramach
seksualności, płci i tożsamości na poziomach osobistym oraz politycznym.
Wyświetlają tam także film krótkometrażowy „Deep Gold“ Juliana Rosefeldt’a,
ukazujący surrealistyczny, hiperseksualny obraz Berlina z 1920 roku. W ostatnim
pomieszczeniu jest pełno telewizorów, które pokazują wywiady z różnymi ludźmi i
ich poglądy na politykę płci, feminizm, co znaczy bycie queer, gejem bądź
lesbijką, czego się boją i jak widzą swoją przyszłość. Było świetnie, bo
wystawa ukazała różnorodność i „kulturę queer”.
Jak rozumiesz
koncepcję „queer”?
Ostatnimi czasy dużo mówiłem o tym słowie i na to pytanie
nigdy nie ma odpowiedzi. Myślę, że jego znaczenie zmienia się z każdą dekadą,
zgodnie z tym, co wydaje się ważne w danym momencie. Lubię to, że to słowo
obejmuje gejów, lesbijki i osoby transseksualne, i nie jest jedynie dla jednej,
określonej grupy. To dobrze, że nie jest jednoznacznie zdefiniowane, bo ja też
lubię myśleć o sobie w ten sposób. Gdzieś „pomiędzy”, wewnątrz całego spektrum.
Co sądzisz o
koncepcjach homo- i biseksualności? Nie uważasz, że oznaczają dwudzielność
płciową?
Każdy chce gdzieś należeć, a seksualność jest ważną częścią
tożsamości każdego z nas. Terminy takie jak te są o tyle ważne, że pozwalają
zakomunikować tę tożsamość światu.
Skoro już mowa o
normach płciowych, przyznajesz, że identyfikujesz się jako mężczyzna. Jeśli by
zrobić dygresję od tematu stereotypowej dwojakości płci, czy mógłbyś powiedzieć
o sobie, że jesteś osobą „płynnej płci”?
Przyjmuję zarówno swoją męską, jak i kobiecą stronę.
Identyfikuję się jako facet, ale wiem, że posiadam wiele cech postrzeganych
jako tradycyjnie kobiece. Nie umniejszają one mojej męskości. Myślę, że
potrzeba siły i inteligencji, aby to przyznać i przyjąć. Koncept płynności płci
jest mi dobrze znany. Długo myślałem nad tym, czy faktycznie mogę być płynnej
płci. Choć mogę zrozumieć to na poziomie intelektualnym, nie do końca pojmuję
to emocjonalnie. Być może jest to dla mnie po prostu zbyt teoretyczne i
koncepturalne. Osobiście nie używam tego słowa, ale nie przeszkadza mi to,
jeśli uważa się mnie za osobę o płynnej płci. Ostatecznie zawsze wyrażałem
siebie poprzez androgynię.
Co sądzisz o sytuacji
mniejszości LGBT w Rosji oraz o prawie szerzącym gejowską propagandę?
Byłem w Rosji wiele razy i zawsze mi się tam podobało. Odkąd
byłem tam po raz ostatni, minęło zdecydowanie zbyt dużo czasu. Myślę, że dużo
propagandy przemyca się również w amerykańskich oraz europejskich mediach,
jednak jestem humanistą i uważam, że prawa człowieka powinny stać na pierwszym
miejscu. Są uniwersalne i powinny być ponad innymi prawami. To prawa rządzące
tą planetą i wydaje mi się, że cała ta propaganda mija się z nimi. W dodatku
coś tu jest nie tak: propaganda ma chronić dzieci przed tym, przed czym nie
potrzebują ochrony. Homoseksualność nie godzi w dzieci ani w wartości
tradycyjnej rodziny, a osoby homoseksualne nie są pedofilami. To smutne, czytać
o istnieniu takiego prawa w kraju tak pięknym i potężnym jak Rosja. Homoseksualiści
w Rosji powinni mówić za siebie i mieć wszelkie prawo do wyrażania swojej
opinii, a nie bać się represji czy prześladowań.
Wiele lat używasz
urządzeń firmy Apple. (?) Jak myślisz, czy w Apple wciąż tkwi jakaś „magia” po
śmierci Steve’a Jobs’a?
Wiele się zmieniło. Gdyby Steve Jobs żył, wszystko
wyglądałoby oczywiście inaczej. W Apple zawsze podobało mi się, że [urządzenia]
są bardzo intuicyjne i kiedy już się przyzwyczaisz, nie chcesz ich zamieniać na
inne.
Każdy ma jakieś
marzenie, nawet niemożliwe. O czym ty marzysz?
Zawsze chciałem wystąpić na wielkiej arenie, gdzie są pokazy
świateł i te kostiumy. Nawet jako suport byłoby wspaniale. Marzyłem też o
aktorstwie. Może w serialu w stylu American Horror Story.
I wreszcie, czego
chciałbyś życzyć swoim czytelnikom?
Bądźcie niesamowici, to do Was pasuje :)
Tłumaczenie z angielskiego na polski: Natalia
wtorek, 6 października 2015
Strify dla Hollywoodtramp.de - "Ograniczenia dotyczące płci są czystą iluzją"
Mam dla Was tłumaczenie najnowszego wywiadu ze Strifym - dziennikarz portalu Hollywoodtramp.de (magazynu dla osób homoseksualnych o muzyce, modzie, rozrywce i stylu życia - przyp. aut.) rozmawiał z nim o muzyce i stereotypach dotyczących płci. Enjoy! ;)
UWAGA: Tłumaczyłam rozmowę ze słuchu, więc momentami może być niezrozumiała bądź "wybrakowana" - nie wszystko udało mi się "wyłapać". Jeśli jest tu ktoś, kto zna niemiecki lepiej - piszcie! Poprawimy to ;)
_______________________________
Tokio Hotel pojawiło się niespodziewanie i niemal w tym samym czasie zaistniało Cinema Bizarre. Byli silnie zorientowanym na japoński styl Visual Kei, pięcioosobowym, niemieckim zespołem-zjawiskiem z gatunku Glam-Pop/Rock, który zapisał na swoim koncie spore sukcesy. Z niego właśnie pochodzi Jack Strify, który po rozpadzie grupy nie chciał sprzedać się jako marionetka - wybrał za to własną, ryzykowną drogę. Spotkaliśmy się z wokalistą, aby przeprowadzić z nim wywiad.
UWAGA: Tłumaczyłam rozmowę ze słuchu, więc momentami może być niezrozumiała bądź "wybrakowana" - nie wszystko udało mi się "wyłapać". Jeśli jest tu ktoś, kto zna niemiecki lepiej - piszcie! Poprawimy to ;)
_______________________________
Tokio Hotel pojawiło się niespodziewanie i niemal w tym samym czasie zaistniało Cinema Bizarre. Byli silnie zorientowanym na japoński styl Visual Kei, pięcioosobowym, niemieckim zespołem-zjawiskiem z gatunku Glam-Pop/Rock, który zapisał na swoim koncie spore sukcesy. Z niego właśnie pochodzi Jack Strify, który po rozpadzie grupy nie chciał sprzedać się jako marionetka - wybrał za to własną, ryzykowną drogę. Spotkaliśmy się z wokalistą, aby przeprowadzić z nim wywiad.
Jestem dziś w łóżku ze szczególnym gościem – jest ze mną
Jack Strify. Znajdujemy się w Berlinie. Jest nam tu miło i wygodnie, mamy wiele
do obgadania. Jeśli niektórzy z was myślą sobie teraz: „Hej, skądś znam tego
faceta” – wcale się nie mylicie, ponieważ był on kiedyś liderem zespołu Cinema
Bizarre.
To było dawno temu. Jak dawno?
Dokładnie. Sam już nie wiem. W 2009,2010. Wtedy
powiedzieliśmy sobie: „Okej, jesteśmy przeciążeni. Zrobimy przerwę”. Później
stwierdziliśmy, że coś między nami nie gra, byliśmy ze sobą pokłóceni. To takie
typowe, stereotypowe. „Sex, drugs and rock’n’roll”. Nie mieliśmy już na to
ochoty, ale ja pomyślałem: „Hej, muszę dalej tworzyć muzykę”, dlatego… tadaam,
moja pierwsza płyta!
Jak wyglądała droga od zakończenia działalności zespołu do
twojej pierwszej płyty? Trochę to potrwało. Ukazała się poniekąd dopiero w tym
roku, a właściwie w zeszłym, ale ostateczna wersja wyszła w tym roku. Jak
powstawała?
Po rozpadzie zespołu myślałem: „Okej, potrzebuję przerwy”.
Nie miałem najmniejszej ochoty na medialny szum, wywiady i tak dalej. Byli
ludzie, którzy chcieli zrobić ze mnie celebrytę, wysyłali mi zaproszenia na
imprezy, czerwone dywany, ale ja potrzebowałem przerwy, czasu dla siebie. Przedtem
tyle się działo. Dużo pracowałem, a więc najpierw zrobiłem sobie tę przerwę i
stałem się (?) tak niewidzialny, że niewiele było o mnie słychać (?). W 2013
wydałem małą EPkę – podziękowanie dla fanów za to, że zawsze we mnie wierzyli.
Potem, jakieś półtora roku, może dwa lata temu, zacząłem pracować nad pierwszą
płytą. Nazywa się Illusion. Miała premierę tej wiosny.
A jak opisałbyś jej brzmienie? Osobiście uważam, że w pewien
sposób pozostałeś wierny swoim korzeniom, a więc nie jest to całkowicie nowe
odkrycie, ale uważam, że jest to autentyczne. Ma się wrażenie, że wcześniej, w
zespole, tamto brzmienie też było „twoje”, a teraz to kontynuujesz (?). Jak to
było z twoimi fanami? Są niewiarygodni. Ruszyli w tę drogę razem z tobą, czy
też był to zupełnie nowy początek?
Dla mnie z całą pewnością był to nowy początek. Gdy masz
zespół lub jesteś artystą solowym i wydajesz płytę, jest tak, jakbyś zaczynał
wszystko od początku. Wszystko może się zdarzyć. Nigdy nic nie wiadomo. To było
coś nowego. Jeszcze będąc w zespole, [w swojej muzyce] umieszczałem wiele własnych
muzycznych wpływów. Dlatego też nawet teraz uważam, że słychać wiele wpływów
lat 80., new wave, i kiedy ludzie pytają mnie, jak opisałbym swoje brzmienie – a
nienawidzę takich pytań…
… Czy mógłbyś je opisać? (śmiech)
…. wtedy mówię: „Po prostu posłuchajcie, proszę”, ponieważ
uważam, że trudno jest ubrać muzykę w słowa, a ja nie jestem jakimś znawcą
muzyki. Kieruję się intuicją, emocjami. Niemniej jednak opisałbym je jako
synth-popowe, mocno inspirowane latami 80., z wpływami new wave, alternatywnego
rocka i poniekąd muzyki tanecznej. Sam widzisz, że nie da się tego dobrze
sformułować. Tu trzeba być ostrożnym.
A propos muzyki tanecznej – jako DJ cieszę się, że wydajesz
nową EPkę, bardziej „do tańca”, choć twoja muzyka i bez tego taka jest. Jak to
działa? Szuka się DJ-a i mówi: „Hej, ty, zrób mi to!” (…)?
Znalazłem kilku DJ-ów, którzy zremiksowali piosenki na
nadchodzącej EPce – co było świetne – i którzy tworzą piękne rzeczy, na
przykład Ray Noir z Londynu. Poznałem go poprzez Facebooka i Instagram. Tworzy
dobre, elektroniczne remiksy, tak jak mój przyjaciel [pod pseudonimem] Lets Go
Radio. On jest autorem jednego z moich ulubionych remiksów na tej EPce.(…). Od
początku wiedziałem, że chcę, żeby te numery były taneczne – co jest zresztą
typowe dla wszystkich remiksów. I powiedziałem [DJ-om]: ”Hej, wasze remiksy są
fajne, chcę, żeby podobało wam się to, co [dla mnie] stworzycie, dlatego daję
wam wolną rękę”. Intuicja podpowiadała mi, że oni świetnie się do tego nadają.
Uważam, że EPka jest dobra.
Absolutnie. (…) Należysz do tego typu ludzi, którzy wyrażają
siebie nie tylko poprzez muzykę, lecz także wizualnie. Nosisz długie włosy, nie
pasujesz do systemu… (…) Jak to jest z gender? No wiesz, Conchita Wurst i to
wszystko, co teraz się dzieje. Czy jest dla ciebie ważne, aby był w tym jakiś
przekaz?
Definitywnie. To zawsze było dla mnie ważne, także wtedy,
gdy byłem w zespole. Zawsze postrzegałem siebie jako osobę androgyniczną. Ta
cała sprawa z gender tylko uświadomiła mi to, co robię. Jest to również część
mojej osobowości i mojego artystycznego „ja”. (…) Postrzegałem się bardziej
jako artystę wizualnego. Rzadko mówiłem o sobie „muzyk”. To jasne, że jestem
wokalistą, piszę także piosenki, jednak nie jestem „tradycyjnym” muzykiem,
który cały dzień może siedzieć i grać na gitarze. Zamiast tego, gdy piszę
piosenki, mam tysiąc pomysłów. Pracuję wizualnie, wyobrażam sobie, jak ma
wyglądać teledysk. Żyję bardzo wizualnie. Nie lubię się dopasowywać bądź musieć
się dopasowywać w jakikolwiek sposób i mówić sobie: „Hej, mężczyźni
<<powinni>> mieć krótkie włosy”, dlatego… taki właśnie jestem, i
jestem niesamowity (śmiech).
To dobre. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy zwracasz na
siebie uwagę i doświadczasz przejawów homofobii. (?)
Tak, w życiu codziennym stale się ich doświadcza. Kiedy na
przykład idę do toalety w centrum handlowym czy w restauracji, zdarza się to
często. Jestem wytykany palcami, ale myślę sobie: „Okej, mam długie włosy i
makijaż, ale jednak jestem facetem”. I tak też się identyfikuję. Wielu ludzi
jest zdezorientowanych, bo nie wiedzą, jak się ze mną obchodzić i nie potrafią
sobie tego uporządkować. Postrzegają mężczyznę i kobietę stereotypowo. Wiedzą,
że istnieją Drag Queen i mężczyźni, którzy identyfikują się jako kobiety (…).
Jestem facetem, który żyje „w dwie strony”, i wierzę, że każdy ma swoje dwa
oblicza. Nie trzeba się dopasowywać i ważne jest, by dzielić się tym z innymi.
Młodym ludziom od początku mówi się: „Hej, jesteś chłopcem, musisz bawić się
samochodzikami, zostać żołnierzem” etc. Uważam, że w ten sposób podcina się
dzieciom skrzydła. To ważny przekaz – nie można się podporządkowywać. Jeśli ma
się ochotę nosić długie włosy i makijaż, to także jest piękne.
Jack, dziękuję ci i życzę, żeby twoja EPka odniosła sukces.
Już się na nią cieszę! Wielkie dzięki. A teraz prześpimy się trochę, co? (…)
Tłumaczenie: Natalia
piątek, 14 sierpnia 2015
Wywiad rosyjskiego supportu ze Strifym
Na początek przedmiot zainteresowania rosyjskich fanów:
kiedy przyjedziesz do Rosji?
Cześć, jestem Jack Strify. Naprawdę bardzo chcę wrócić do
Rosji. Codziennie rozmawiam o tym z managerem i mam nadzieję, że niedługo znów
zagram tam jakieś koncerty. Nie mogę się doczekać powrotu!
W wywiadzie w ALEX mówiłeś o teledysku do Electric. Mógłbyś
opowiedzieć o tym jeszcze raz?
Wciąż planujemy je nakręcić, w tym bądź przyszłym miesiącu.
Nie wiemy dokładnie, ale chcemy mieć w nim wielkie wesele. To jeden plan, mamy
dwa pomysły na klip. To raczej będzie wesele w stylu rodziny Addamsów.
Dlaczego wesele? Jak na to wpadłeś?
Idea zrodziła się w nocy, w barze. Bonnie i ja
spacerowaliśmy razem, piliśmy drinki i byliśmy ubrani całkiem na czarno – co
zdarza się dość często. Schodziliśmy ze schodów i powiedzieliśmy: „Wow, to
wyglądałoby nieźle”. Wesele, młoda para i stroje… „Okej, zróbmy z tego
teledysk”.
Nie boisz się reakcji swoich fanów? Niektórym się to nie
podoba.
Czasem nie powinniśmy oceniać tak szybko, dopóki czegoś nie
zobaczymy.
Jak to jest być Strifym?
To wspaniałe! Budzisz się rano, czujesz się świetnie,
idziesz spać, śpisz dobrze… To dobre, bo możesz grać koncerty i śpiewać.
Niesamowite, naprawdę.
Czy łatwo ci z samym sobą?
Bycie mną – bycie sobą
w ogóle – zawsze powinno być najłatwiejsze, ponieważ jeśli naprawdę
jesteś sobą, nie wkładasz w to wysiłku. Bycie sobą zawsze powinno być proste.
Jak bardzo kochasz siebie?
Niektórzy sądzą, że jestem narcyzem, jednak sądzę, że źle
mnie postrzegają, ponieważ to oczywiste, że jestem ekstrawertykiem i lubię… Nie
wiem, jak to powiedzieć… W Niemczech można powiedzieć: „Selbstinszenierung”. To
znaczy, że robisz z siebie wielką „scenę”, a ja naprawdę to lubię, ale nie
wiem, jak to przetłumaczyć. Myślę, że kocham siebie w ten sam sposób, co każdy
z nas. Przyjmujesz siebie takim, jakim jesteś, swoje dziwactwa, swoje wady. I
nie uważam, że kocham siebie bardziej, niż robią to inni.
O czym nie powinno się mówić odnośnie ciebie w internecie?
Nie lubię, gdy mówi się źle o mnie i moich przyjaciołach.
Jeśli mówią w zły sposób o mnie, to jedno. Zniosę to, ale mówić tak o moich
przyjaciołach to chamstwo.
Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie z dzieciństwa?
Och, wow… Nie wiem, czy to pierwsze wspomnienie, ale kiedy
teraz o tym myślę, myślę o moim króliku. Miałem małego króliczka i nazwałem go
Króliczek. Byłem bardzo kreatywny… Lecz nazwałem go tak, bo byłem wielkim fanem
Sailor Moon, a Sailor Moon to prawdziwe określenie – kilka określeń – królika
(?). Byłem tak wielkim fanem, że tak właśnie go nazwałem. Był czarny z białym
brzuszkiem. . Bardzo go kochałem, myślę, że był moją pierwszą wielką miłością,
ale niestety, pewnego dnia zdechł. Byłem zrozpaczony.
Jaka jest najbardziej szalona rzecz, jaką zrobiłeś?
Myślę, że robię takich dużo. To zależy od definicji słowa
„szalony”. Dla mnie to nic takiego. Czasem robię coś, co inni ludzie tak widzą,
ale ja sam wcale nie sądzę, żeby to było szalone. Myślę, że dobra zabawa i
życie własnym życiem to normalna rzecz. Jeśli inni sądzą, że jestem szalony,
uważam, że to oni tacy są, a nie ja.
Czy masz pamiętnik?
Pamiętnika nie, ale mam mnóstwo notatników, w których
zapisuję wiele pomysłów i rzeczy, które mi się przydarzyły. Wykorzystuję je do
piosenek. Nie jest to więc typowy pamiętnik, ale coś w tym stylu, a moje
piosenki są jak kawałki jego puzzli.
Co robisz, gdy jesteś smutny i źle się czujesz?
Gdy czuję się źle, lubię pić dużo herbaty, oglądać
telewizję, spotykać się z przyjaciółmi. Czasem piję gin z tonikiem. Zwykle taki
stan nie trwa u mnie długo, bo to nie jest tego warte, więc jakoś się zabawiam.
To lepsze niż smucenie się.
Masz jakąś maskotkę?
Mam pierścionek, który noszę zawsze – jak widzisz – myślę,
że to mój szczęśliwy amulet. Dostałem go od przyjaciela dawno temu i nie mam
już z nim kontaktu, ale poprzez ten pierścionek wciąż jestem z nim w pewien
sposób połączony.
Twoja ulubiona pizza?
Właściwie, jest w Berlinie jedna pizzeria, w której jem dość
często, nazywa się „La Pausa”. Pizza smakuje lepiej po północy. To szkodzi
mojej diecie, ale nie mojemu nastrojowi. Mają tam naprawdę ostrą pizzę z salami,
a także pizzę bezmięsną. Ja nie jem go zbyt dużo. Gdy tam jestem, jem pizzę z
kawałkami mozzarelli i bazylią. To nieskomplikowane, ale dobre.
Ile masz dokładnie wzrostu?
Wystarczająco, jak sądzę.
Ile masz tatuaży?
Niech pomyślę… sześć albo siedem, zależnie od tego, jak na
nie patrzeć, bo tutaj mam mój znak zodiaku, a tutaj znak ascendentalny (?).
Zrobiłem oba za jednym zamachem, więc można je potraktować jako jeden albo dwa
oddzielne. Mam też pióra w kształcie ying i yang, ponieważ wierzę w ying i
yang. Ten tatuaż zrobiłem razem z przyjacielem, uwielbiam go (…). Na ramieniu
mam słowo „miłość” napisane od tyłu, ponieważ czasem miłość bywa pokręcona. Mam
także pewne sekretne tatuaże, ale nie powiem ci o nich, bo wtedy to nie byłby
już sekret.
Kiedy i jak zaczyna się twój dzień?
Lubię długo spać. Bywa, że nie mogę, bo mam dużo do
zrobienia. Jeżeli mam wybór, śpię do 10 czy 11 i zaczynam dzień od fajnego
śniadania. Jajka, awokado, świetna kawa… Dobry sposób na rozpoczęcie dnia.
Jeśli jestem bardzo zajęty, muszę wstawać bardzo wcześnie. Piję kawę, nakładam
makijaż i wychodzę.
Masz swój własny system zarządzania czasem?
Jeśli jest jakaś rzecz, w której jestem zły, jest to
gospodarowanie czasem. Zwykle zawsze się spóźniam. Niedużo, tylko 15-20 minut.
Zawsze kończę pewne sprawy w swoim czasie, ale nie jestem dobry w planowaniu
swojego czasu.
Jak dużo czasu poświęcasz na samorozwój?
Myślę, że nigdy nie można „za bardzo” angażować się w swój
rozwój. Wszystko jedno, czy chodzi o śpiew, sztukę, coś, co robisz, czy twoją
osobowość. Zawsze się uczysz. Wszystko, co robisz, jest częścią twojego
rozwoju. Nie powinno się zaprzestawać inwestycji w niego.
Jaki jest twój życiowy priorytet?
Być szczęśliwym, a także być wspaniałą częścią tej planety,
ponieważ myślę, że na świecie jest tyle zła i jeśli zaczynasz być dobry i miły,
już pomagasz ludziom i inspirujesz ich do tego, by byli tacy sami.
Jaka cecha ludzka jest dla ciebie najważniejsza w pracy?
Moją najważniejszą cechą jest, jak myślę, lojalność w
stosunku do przyjaciół. Jeśli jestem u czyjegoś boku, jest mi bardzo trudno
odejść, z wyjątkiem sytuacji, w której stało się między nami coś złego. Wielu
ludzi nie wie, że jestem dobrym komikiem. Przyjaciele zawsze mówią, że jestem najzabawniejszy,
trochę mroczny, ale właściwie jestem zabawny.
Czego potrzeba, aby zacząć nowe życie?
Trzeba mieć wiele odwagi i nie bać się, jednak nawet, gdy
nie zaczynasz nowego życia, myślę, że nie powinieneś się bać. Dużo ludzi boi
się tego, czego nie powinni. Moim zdaniem trzeba spróbować powiedzieć:
„Nieważne, i tak to zrobię”.
Czy planujesz swoją przyszłość?
W pewnych aspektach tak, ale wierzę, że w życiu wiele rzeczy
dzieje się tak po prostu, nie można ich zaplanować. A czasem te zwyczajne
rzeczy są najlepszym, co się zdarza.
A więc planowanie czy spontaniczność?
Jestem bardzo spontaniczny.
Czy w przyszłości chcesz mieć żonę i dzieci?
Nie, nie myślę o tym teraz. To zawsze zależy od tego, czy
spotka się właściwą osobę, a także od kierunku, w jakim podąża twoje życie.
Aktualnie mam inne priorytety. Przyszłość jest przyszłością. Myślę, że sprawię
sobie psa.
Kiedyś powiedziałeś, że nie wierzysz w prawdziwą miłość.
Zmieniłeś swoje nastawienie do niej?
Nie wierzę, że to powiedziałem. Może ktoś napisał coś takiego,
ale nie wierzę, że tak powiedziałem. Związki i miłość to dwie różne rzeczy.
Naprawdę wierzę w istnienie prawdziwej miłości, ale czasem trudno jest trwać ze
sobą, bo ciężko zbudować dobrze funkcjonującą relację. Ale to nie oznacza, że
nie kochasz kogoś prawdziwie.
Co lubisz najbardziej robić w domu?
Spać, brać kąpiel, gotować, oglądać TV – właściwie nie
oglądam telewizji, tylko pewne programy – spotykać się z przyjaciółmi…
Czego potrzebujesz częściej: komunikacji czy ciszy?
Sądzę, że czasami komunikacja w naszych czasach jest
przereklamowana, cisza niedoceniana, ale potrzeba nam obu.
Czy rozumiesz się z ludźmi?
Czasem myślę, że nie, a czasem, że oni nie rozumieją mnie.
Oto, dlaczego ostatniego wieczoru zamieściłem tweeta: „Jeśli mężczyźni są z
Marsa, a kobiety z Wenus, ja muszę być z Jowisza”. Bywa, że naprawdę ich nie
rozumiem.
O czym najczęściej rozmawiasz z przyjaciółmi?
Dużo rozmawiamy o sztuce, popkulturze, społeczeństwie,
naszych marzeniach, tym, co chcemy osiągnąć oraz o miłości.
Lubisz żartować z innych?
Nienawidzę się z nich nabijać. Jeśli to robisz, dokuczasz
komuś. Oczywiście, czasem ludzie bywają zabawni i można śmiać się razem z nimi,
ale myślę, że nikt nie powinien śmiać się z nich w sposób złośliwy. Zawsze
jestem chętny do żartów, ale nie chcę nikogo zranić.
Masz jakieś ulubione rzeczy, o których myślisz?
Lubię śpiewać o miłości, lubię historie, które tworzę – a
zwykle mają one związek z moim życiem, miłością czy przyszłością. Na ILLUSION
śpiewałem o przyszłości dystopijnej. Jestem zagubioną duszą, szukającą miłości
w dystopijnej przyszłości. Mogę sprowadzić to do miłości.
W jakiej sytuacji kłamstwo da się usprawiedliwić?
Bywa, że trudno powiedzieć, co jest kłamstwem, a co nie.
Prawda jest subiektywna i czasem ludzie kłamią, nawet o tym nie wiedząc, bo
wierzą we własne kłamstwa. Myślę, że istnieje coś takiego jak niewinne
kłamstewko. Przykładowo, jeśli mówisz, że spóźniłeś się, bo przegapiłeś pociąg,
nie jest to dla mnie kłamstwo, a usprawiedliwienie, dlaczego się spóźniłeś –
nie przyznanie, że byłeś leniwym kretynem. W porządku jest kłamać w ten sposób,
lecz gdy zakłamujesz rzeczywistość, jest to złe.
Od czego trzeba ocalić świat?
Od hejterów i tyranów, niektórych polityków, ponieważ myślą
o pieniądzach, żądzy i władzy, a nie o ludziach. Są wszędzie, w każdym kraju, i
mam nadzieję, że nadejdzie dzień, w którym na nowo im zaufamy.
Co chcesz zrobić z tymi, którzy głupio komentują?
Zwykle ich ignoruję, ale czasem odpowiadanie im może być
zabawne.
Którymi pytaniami jesteś zmęczony?
Nie jestem zmęczony tym pytaniem, ale to nieco irytujące,
gdy ludzie mówią mi dzień w dzień, że wciąż brakuje im Cinema Bizarre, ponieważ
dla mnie jest to coś w rodzaju starego związku. Wyobraź sobie, że masz chłopaka
czy dziewczynę i zrywacie ze sobą, po
czym trzy, cztery lata później ludzie dalej mówią: „Och, tęsknię za waszą
dwójką razem”. To niefajne uczucie. Zdarza się, że zapomina się o tym. To
znaczy, kocham Cinema Bizarre, włożyłem w to swoją miłość, krew i wszystko. Dla
tego żyłem, to było moim marzeniem, moim dzieckiem. Trudno było powiedzieć, że
przestajemy ze sobą pracować, ale jeśli czegoś się w życiu nauczyłem, to tego,
że trzeba iść przed siebie. Musisz to robić, aby żyć. Myślę, że ludzie
zapominają, iż kiedy mówią „tęsknię za Cinema Bizarre”, mają na myśli, że
tęsknią za starymi czasami. Nawet, gdybyśmy kiedykolwiek mieli powrócić, byłoby
inaczej. Nie bylibyśmy tym samym zespołem, jakim byliśmy przedtem, ponieważ
wszyscy się zmieniliśmy, wszyscy jesteśmy innymi ludźmi, niż pięć lat temu. Tak
więc przykro mi, że was rozczaruję, mówienie wam tego łamie mi serce, ale to
koniec Cinema Bizarre. *śpiewa Forever Or Never*. Mówiliśmy „zawsze albo
nigdy”, ale nie udało się nam „zawsze”, więc teraz istnieje tylko „nigdy”.
Czego życzysz swoim hejterom?
Życzę im, aby pewnego dnia zdali sobie sprawę, że zachowują
się głupio i prymitywnie, że to, co robią jest głupie i aby przestali. Nie
życzę im niczego złego, bo myślę, że już muszą czuć się źle. Bycie hejterem nie
może być fajne.
Wielkie dzięki, może chciałbyś życzyć czegoś swoim fanom?
Zawsze bądźcie wierni sobie, pozostańcie dziwaczni –
nieważne, co będzie się działo – mam nadzieję spotkać wielu z was już niedługo!
Wywiad: Lisitsa Ai
Tłumaczenie: Natalia
Subskrybuj:
Posty (Atom)
